Kanał RSS
Najczęściej komentowane
1. Mrówa-punkówa
2. Złam prawo - fragment części II
3. Xenna na ekranie
4. Xenna - alternatywne zakończenie
5. Chaos i świńska skóra
6. Od Absyntu do Zarazy
7. Disorder i ja
8. Spotkanie autorskie we Wrocławiu
9. Bomba w windzie - nowe propozycje okładek
10. Sylwia
Strony partnerskie
Crass Zbuntowane Życie Penny Rimbaud
Gazeta Literacka
Kwartalnik Literacki Wyspa
Melanże z żyletką
Najlepsze przewodniki
No Future Book Śmierć Książki
Notes Wydawniczy
Rynek Książki
Urządzenia biurowe
Witold Horwath
Wydawnictwo Jirafa Roja
Wydawnictwo Primavera
Wydawnictwo Jirafa Roja
 
Pisarstwo to podpatrywanie Wtorek, 27 Lutego, 2007
Kuba Frołow
Tagi: Xenna
  Pod takim tytułem w lutowym numerze miesięcznika "Magazyn Literacki KSIĄŻKI" ukazała się rozmowa z autorem "Xenny" przeprowadzona przez Kubę Frołowa. Poniżej pełny zapis rozmowy.

Ile w „Xennie” jest twoich własnych doświadczeń? Trudno nie porównywać bohatera z autorem…

– Faktycznie, bohater wyposażony jest w moje cechy fizyczne, a i na pewno częściowo charakterologiczne. Nie zmienia to faktu, że jest obrzydliwym hedonistą i nie za bardzo chciałbym być z nim porównywany, bo to nie jest porównanie stawiające mnie w pozytywnym świetle. W końcu bohater to pijak, utracjusz, notoryczny kłamca i seksoholik. Co się tyczy doświadczeń, to cała literatura, wyjąwszy może science-fiction, fantasy czy część książek dla dzieci, opiera się na doświadczeniach. Pisarstwo polega na podpatrywaniu, także na swego rodzaju kradzieży życiorysów innych. W tej książce jest oczywiście konglomerat fikcji, realiów, postaci prawdziwych i zmyślonych. Widzę w kawiarni piękną kobietę, wyjmuję notes i zaczynam ją opisywać, dodając wszystko, co dyktuje fantazja. Jeśli nie doświadczamy świata, jeśli nie próbujemy życia, to trudno tworzyć literaturę. I w tym sensie „Xenna” jest historią, mam nadzieję, prawdziwą, choć na pewno opisana postawa bohatera ani nie jest społecznie akceptowana, ani – na szczęście – zbyt częsta. Historią prawdziwą, co nie znaczy, że moją. „Xenna” nie jest pamiętnikiem, choć pisana w pierwszej osobie może momentami sprawiać wrażenie wynurzeń osobistych.

Czy wszystkie miejsca, jakie opisujesz, te w Polsce i te poza nią, istnieją?

– Istniej, albo istniały, bo być może niektóre z opisywanych knajp zostały już zamknięte… Na przykład La Diabla, w której bohater pije tekilę w Veracruz już nie istnieje, co stwierdziłem podczas ostatniego pobytu w Meksyku, w listopadzie ubiegłego roku… Ale znam te wszystkie miejsca, byłem w nich.

Wrażenia na temat gatunków alkoholi też są autentyczne i „należą” do autora?

– Jak najbardziej! Zdecydowanie nie lubię rumu, whiskey, brandy i żołądkowej gorzkiej. Gustuję w tekili, grappie, a przede wszystkim likierach ziołowych, jak węgierskie unicum czy czeski fernet. W książce alkohol leje się bez przerwy. Sam tyle nie piję, co mój bohater, bo i zdrowia i czasu brak. Co nie znaczy, że nie lubię.

Zmieńmy temat - na poważniejszy. „Xenna" to tak naprawdę… dwie książki. Część pierwsza, młodzieńcza i imprezowa, różni się od dwóch kolejnych - dojrzałych, wręcz romansowych. Nie sądzisz, że utrudnia to sklasyfikowanie powieści? Co bardziej stateczni czytelnicy mogą się zniechęcić…

– Uważam, że „Xenna” jest powieścią, po którą sięgnie przede wszystkim młodzież, choć młodzież starsza, pełnoletnia już. Wszak książka sprzedawana jest z opaską „tylko dla dorosłych”. Pewnie głównie młodzież alternatywna, zbuntowana, zresztą z myślą o takim odbiorcy pisałem. Im dalej, tym bohater jest starszy, pod koniec ma 55 lat, więc „bunt mu się ustatkował”, jak to mawiał Jacek Podsiadło. Także bohaterka stała się dojrzałą kobietą. Główny jednak problem – brak zdecydowania, bo o tym głównie jest powieść – pozostaje aktualny w każdej z części, niezależnie od wieku bohatera.

– Czy nie jesteś jednak dla niego zbyt łagodny, posądzając wyłącznie o „brak zdecydowania”?

– Powiedziałem już – jest utracjuszem i wstrętnym hedonistą, postacią odrażającą, której nie sposób lubić. Krzysztof Masłoń napisał o nim „antybohater” i to jest absolutnie prawda.

– Co w tej książce jest „tylko dla dorosłych”?

– Choćby dużo erotyki. Myślę, że pornografia to za mocne określenie, bo ta erotyka jest jednak w tle, już bardziej wyeksponowany jest alkoholizm bohatera. Jest też sporo wulgaryzmów. Oczywiście to nic szczególnego we współczesnej literaturze, jest wiele książek – i znacznie bardziej erotycznych, i bardziej wulgarnych. Tak więc hasło „tylko dla dorosłych” to w dużej mierze chwyt marketingowy. A i jakaś forma zabezpieczenia przed atakami krytyki.

Komentarze czytelników
Dodaj własny komentarz
Poniedziałek, 19 Marca, 2007 lola -
ojjjjj jak to mozliwe
Odpowiedz
jak to do gazety ta ksiazka jest do kitu sam poczatek jest durny. tyle na moj temat...
Środa, 28 Lutego, 2007 sergej nofun76@o2.pl
żołądkowa w pilone
Odpowiedz
nie piłeś żołądkowej jak w pilone byłeś?,bo tam przy barze cały czas tylko ona sie leje :)
Środa, 28 Lutego, 2007 Disorder
żołądkowa w pilone
Odpowiedz
no wiem, niestety... i niestety piłem, co nie znaczy, że lubię, zresztą ostatnim razem to picie żołądkowej w Pilonie źle się dla mnie skończyło, nie wyszedłem o własnych nogach:)
Dodaj własny komentarz
Pola oznaczone (*) są wymagane.
Imie / pseudo *
Tytuł *
Adres email
Strona Web /
GG / Skype
Komentarz*
Podaj słownie sumę 3 + 1
Dodaj
alkohole antologie Bandyci Rodriguez Bomba w windzie Crass cytaty Disorder i ja film futbol Jarocin Jirafa Roja koncerty konkurs Krzyk kwezala kultura cyfrowa literatura Meksyk Melanże z Żyletką nauka Neurokultura No Future Book obserwacje opowiadania podróże pożegnania postawy punk recenzje rynek książki Spotkania autorskie statystyki Szerokopasmowa kultura We śnie wiersze Włochaty wywiady Xenna YouTube Złam prawo
 
Landsberg Hardcore Crew
 
Creative
Commons License Ten utwór jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Użycie niekomercyjne 2.5 Polska
  © 2007 Biblioteka Analiz Sp. z o.o.
Serwis optymalizowany do 800x600+ | IE/Mozilla FF | kodowanie iso-8859-2