"Obojętne mi było, co ze mnie wyrośnie. Na swój, bynajmniej niepiękny sposób, przesiadując po knajpach i uprawiając najdziksze wyskoki, kłóciłem się ze światem, to była forma mojego protestu. Zżerało mnie to, niekiedy zaś cała sprawa przedstawiała mi się mniej więcej tak: jeśli świat nie potrzebował ludzi takich jak ja, jeśli nie miał dla nich lepszego miejsca ani szczytniejszych zadań, to ludzie do mnie podobni musieli po prostu zmarnieć. I niechby sobie świat ponosił wskutek tego straty". "Jednego tylko nie mogłem: wydrzeć ukrytego we mnie celu i namalować go gdzieś przed sobą tak, jak to czynili inni, którzy dokładnie wiedzieli, że chcą zostać profesorami, sędziami, lekarzami lub artystami, wiedząc również, jak długo to potrwa i jakie przyniesie im korzyści. Tego właśnie nie umiałem. Może i ja miałem kiedyś czymś takim zostać, lecz jakże miałem o tym wiedzieć. A może miałem też szukać i coraz dalej szukać, przez całe lata i nie zostać niczym, nie dojść do żadnego celu? Nie pragnąłem nic więcej, niż żyć tym, co samo chciało ze mnie się wydobyć. Czemuż było to tak bardzo trudne?". ~Herman Hesse |