Dziś zmarła Wisława Szymborska, pierwsza dama polskiej poezji, laureatka literackiej nagrody Nobla z 1996 roku, miała 89 lat. W przeciwieństwie do Czesława Miłosza nie miała ambicji by poprawiać świat, nie czuła się w obowiązku uczestniczenia w dysputach publicznych, można było przez lata odnieść wrażenie, że żyje z boku, poza nurtem dziejowych zdarzeń. A jednak obserwowała świat, z wielką wrażliwością, z odrobiną złośliwości, bez zaangażowania, ale jednak z wielką uwagą. Jej poezja była rozkosznie staroświecka w tematyce i bardzo nowoczesna w formie, może dlatego przyciągała tak wielu czytelników, była poetką ponad pokoleniową, poetką przemawiającą do serca, nie do rozsądku. Nie pouczała, nie karciła, nie krytykowała otwarcie, dawała przestrzeń do refleksji - nad uczuciami, nad przemijaniem, nad samotnością i bliskością. Pozostawiła po sobie wiele wspaniałych wierszy, z których wiele przetrwa w formie powtarzanych, wyuczonych na pamięć wersów - bo one pozostają w pamięci na lata i często towarzyszą nam w chwilach pięknych i smutnych. Każdy pewnie ma jakiś swój ulubiony wiersz Wisławy Szymborskiej. Mi od dziecka towarzyszą wersy, które uparcie wracają w trudnych chwilach: "Czemu ty się, zła godzino, z niepotrzebnym mieszasz lękiem? Jesteś - a więc musisz minąć. Miniesz - a więc to jest piękne". Wierszy pani Wisławy dodają otuchy i także dlatego są tak wyjątkowe. |