Rok 2011 nie przyniósł żadnych literackich objawień, niewiele było bestsellerów, niewiele społecznych debat poświęconych książce, tak naprawdę niewiele książek wartościowych. A przypomnijmy, że w 2010 roku ukazały się m.in. tak donośne pozycje jak „Kapuściński non-fiction” Domosławskiego, „Good night Dżerzi” Głowackiego czy „Na grobli” Rylskiego... „Gazeta Wyborcza” 31 stycznia zamieściła podsumowanie literackich wydarzeń roku. „Czysto literackich zaskoczeń było w nim jak na lekarstwo. Nie wydarzył się żaden literacki skandal ani odkrycie, choćby z importu. Najbardziej ekscytującym debiutem roku okazała się nieoczekiwanie autobiografia Danuty Wałęsy” – pisze w „GW” Juliusz Kurkiewicz. Podsumowaniu towarzyszył subiektywny wybór najważniejszych książek roku: „Cmentarz w Pradze” Umberto Eco, „Czarna bezgwiezdna noc” Stephena Kinga, „Dom żółwia. Zanzibar” Małgorzaty Szejnert, „Drwal” Michała Witkowskiego, „Dzienniki, t. III” Jarosława Iwaszkiewicza, „Higieniści” Macieja Zaremby Bielawskiego, „Kocha, lubi, szanuje” Alice Munro, „Korczak. Próba biografii” Joanny Olczak-Ronikier, „Książka” Mikołaja Łozińskiego, „Marzenia i tajemnice” Danuty Wałęsy, „Mapa i terytorium” Michela Houellebecqa, „Miłosz. Biografia” Andrzeja Franaszka, „Parrot i Olivier w Ameryce” Petera Careya, „Skrzydła gołębicy” Henry Jamesa, „Wada ukryta” Thomasa Pynchona, „Włoskie szpilki” Magdaleny Tulli, „Wolność” Jonathana Franzena, „Złote żniwa” Jana Tomasza Grossa i Ireny Grudzińskiej-Gross, „Źle ma się kraj” Tony’ego Judta. Mam całkowicie odmienne typy, które pozwolę sobie przedstawić w czterech kategoriach: Proza polska: Jacek Dehnel – „Saturn”, wydawnictwo W.A.B. Proza obca: Vladimir Nabokov – „Przezroczyste przedmioty”, Muza (pierwszy polski przekład) Eseistyka: Bernard Poulet – „Śmierć gazet i przyszłość informacji”, Czarne Historia: Andrzej Friszke – „Adam Ciołkosz. Portret polskiego socjalisty”, Krytyka Polityczna. |