„Marzenie Celta”, biografia irlandzkiego bohatera Rogera Casementa jest najsłabszą książką w dorobku Mario Vargasa Llosy. Ukończył ją w maju 2010 roku, na kilka miesięcy zaledwie przed uhonorowaniem go literackim Noblem. Casement to postać kontrowersyjna, także dla Irlandczyków. Autor wstrząsających raportów o kolonizacji – z Kongo i z Peru, które wywarły wpływ nie tylko na opinię publiczną, ale także na konkretne działania polityczne na początku XX wieku. Opisując nędzę, wyzysk, ale i tortury, okaleczenia, bestialskie mordy w krajach trzeciego świata wymusił na rządach Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych interwencje – dyplomatyczne i polityczne wobec sprawców. Przyczynił się do poprawy traktowania autochtonów. Przybywający do kolonii Europejczycy nie nieśli ze sobą cywilizacji, lecz żądzę szybkich zysków. Rabunkowo traktowali podległe im terytoria, a ich mieszkańcy stanowili wartość jedynie jako niemal bezpłatna siła robocza. Cesement poświęcił zdrowie i ponad 20 lat życia zbierając materiały do swoich raportów i opisując wynaturzenia w koloniach. Anglicy nadali mu za to najwyższe odznaczenia i tytuł szlachecki, był prawdziwym bohaterem i gwiazdą mediów. Przed pierwszą wojną światową zaangażował się w radykalną działalność na rzecz zbrojnego wyzwolenia Irlandii. W tym celu organizował irlandzkie wojsko u boku Niemiec, wroga Anglii, które uznał za naturalnego sojusznika. Odpowiadał za dostawy broni z Niemiec do Irlandii. Schwytany przez Brytyjczyków został skazany na karę śmierci, powieszono go w 1916 roku. Wcześniejsze dokonania Casementa sprawiły, że w jego obronie wystąpiło wielu intelektualistów z całego świata. Tuż przed wykonaniem wyroku angielski wywiad wypuścił do mediów przeciek z dzienników Casementa, przedstawiając go jako zboczeńca. Z notatek wynikało, że przez lata korzystał z usług męskich prostytutek, nie rzadko młodych chłopców. Do dziś nie wiemy czy dziennik był prawdziwy, czy stanowił fałszywkę spreparowana przez Anglików by skompromitować irlandzkiego bohatera. Po latach życie intymne Casementa nie ma wielkiego znaczenia, ale dyskomfort w moralnej ocenie jego działalności pozostaje i pewnie jest to główny powód dla którego tak niewiele ulic w Irlandii nosi jego imię, choć jest on jednym z męczenników walki o niepodległość. Historia niewątpliwie warta powieści, a Llosa nie raz dowodził, że świetnie radzi sobie z literackim przedstawianiem historii (m.in. „Rozmowa w »Katedrze«”, „Święto kozła”). Dotychczas jednak osadzał fabułę w świetnie sobie znanych realiach Ameryki Południowej. I w przypadku „Marzeń Celta” jedyne rozdziały, które czyta się jednym tchem dotyczą pobytu Casementa na plantacjach kauczuku w regionie Iquitos w Peru, skąd przywiózł nie tylko wstrząsający raport o wynaturzeniach i zbrodniach, ale też obnażył słabość peruwiańskiej władzy i korupcję wśród urzędników. Sam Casement jest w powieści postacią nieciekawą, a dialogi rażą teatralnością (zwłaszcza więzienne rozmowy – z przyjaciółmi, księdzem spowiednikiem czy pilnującym go szeryfem). Mroczne opisy Konga ustępują znanym nam z prozy Josepha Conrada, który zresztą był w bliskich relacjach z Rogerem Casementem, choć na koniec odmówił podpisania listu o jego ułaskawienie. Opisy rewolucyjnego zrywu Irlandczyków także mają w literaturze znacznie ciekawsze świadectwa, choćby w trylogii Roddy’ego Doyla przedstawiającej historię bojownika Henry’ego Smarta. Llosa dość sentymentalnie przedstawia irlandzki mesjanizm i męczeństwo przywódców powstania z 1916 roku, ale jest to sentyment obserwatora. W przeciwieństwie do innych książek Llosy, tej brakuje zaangażowania (pomijając rozdziały o kolonializmie w Peru), za mało w niej emocji by mogła uwieść czytelnika. |