wysokoprocentowy alkohol wytwarzany z anyżu, kopru włoskiego i piołunu, jego moc zwykle wynosi od 70 do 80 procent. Tradycyjny absynt ma jasnozieloną barwę, ale ostatnimi laty zwłaszcza w Czechach pojawiły się absynty czerwone czy czarne. Jest spora różnica smaku i mocy w zależności od regionu wytwarzania. Absynty francuskie (producentem jest m.in. Pernod Ricard) i hiszpańskie mają smak bardziej anyżkowy, czeskie oraz dalekowschodnie (np. z Izraela) mają smak bardziej piołunowy, często też dodaje się do nich hysop, rzadziej miętę czy melisę. Przez wiele lat cieszył się fałszywą sławą napoju halucynogennego z uwagi na zawarty w nim piołun, a dokładniej tujon. Pikanterii dodawała mu aura napoju artystów i paryskiej bohemy, a fascynację wzmagał obowiązujący do przełomu XX/ XXI wieku zakaz sprzedaży absyntu w wielu krajach Europy (wolność pod tym względem panowała w Czechosłowacji a także w Wielkiej Brytanii). Zwykło się pijać absynt z dodatkiem cukru umieszczanego na specjalnej metalowej łyżeczce. Często cukier ten jest podpalany, tak by stopił się do postaci karmelu. W wielu lokalach podaje się podpalone drinki z absyntem, co jest niewątpliwie efektowne, choć może kończyć się poparzeniem gęby, szczególnie nie polecam eksperymentów z płonącymi drinkami właścicielom sumiastych wąsów. Sam absynt ma intensywny smak, rozgrzewa i szybo potrafi uderzać do głowy, choć nie znam wielu osób, które decydowałyby się na wypicie więcej niż jednego czy dwóch kieliszków (sam należę do nielicznych wariatów, w trzyosobowym gronie opróżniliśmy jednego wieczoru butelkę 0,75 litra absyntu, co skończyło się ciężkim kacem następnego dnia z dominującym smakiem anyżu w ustach). Niektórzy mieszają go z wodą, częściej podawany jest z kostką lodu, niewątpliwie powinien być dobrze schłodzony. Z dodatkiem absyntu robi się wiele znakomitych drinków, m.in. B’52, metoda podawania zawsze jest podobna – absynt podaje się w towarzystwie słodkich likierów jak Baileys, Kahlúa czy Bombardino oraz syropów do drinków.
Chyba pora zweryfikowac temat, bo to, co jest na zdjęciach (oprócz filmiku) absyntem nie jest.
zapraszam http://www.facebook.com/pages/Absynt-Elita/223435147729681?sk=info
W Austrii i na Węgrzech pito Absynt w specjalny sposób. Na pusty kieliszek nakładało się ażurową łyżeczkę z Alpaki. Na łyżeczkę kładło się kostkę cukru (lepiej kawałek głowy cukru) i przez ten cukier nalewało trunek. Warto spróbować. Niezłe , no i do tego ten rytuał.
bez jej czaru, to chyba impresjonizmu by nie było ;) kiedyś czytałam, że Toulouse-Lautrec w lasce, z którą się nie rozstawał, miał specjalną kieszonkę na kieliszek i buteleczkę absyntu, bardzo lubił eksperymentować z trunkiem – twórca koktajlu trzęsienie ziemi: absynt + koniak = brrr.... paskudztwo musi być
rozmojtoć to można ze wszystkim, byle by wcześniej porzez skórkę od chleba przedestylować. Pytanie czy dynks to "dziwny alkohol"? Podobno kiedyś przedsiębiorczy Polacy sprzedawali go w Szwecji jako "pirat vodka" - dla nich po spróbowaniu z pewnością wrażenia były dziwne :)